Jasińscy, Jasinscy.org.pl , Ród Jasińskich z Jasionki i okolic , Gmina i Parafia Zbuczyn , Dawna Ziemia Łukowska
Ankieta
Jak Wam podobał się I Zjazd Rodu Jasińskich?









Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 137
· Najnowszy użytkownik: Asienka
Wystąpienie Stanisława Orzełowskiego na Zjaździe

           Jasionka 21 lipca 2007 roku.

 

Pozdrawiam Was zacni Krewni, członkowie Rodu Jasińskich.

Pozdrawiam Was drodzy Goście,
którzy zechcieliście przyjąć nasze zaproszenie
i wziąć udział w naszym rodzinnym święcie.

 

Raduje się moja dusza, że dane mi było doczekać tak pięknej chwili, jaką jest Zjazd Rodu Jasińskich, z którego wywodzi się także moja mama. Już dwukrotnie wcześniej, miałem możliwość gromadzić spore grono tej bliższej rodziny, wywodzącej się od mego dziadka Feliksa Jasińskiego, czyli ojca mojej mamy. Takie zjazdy odbyły się w 1992 i 2000 roku w Jasionce, rodowej wsi Jasińskich, a na każdym spotkaniu było nas ponad sto osób. W tym roku mija piętnaście lat od naszego pierwszego spotkania.

Moje doświadczenia na tej niwie są większe, bowiem w rodzie mego taty, czyli Rodzie Orzełowskich zorganizowałem trzy zjazdy. Ostatni, największy, odbył się 26 lipca 2003 roku na Błoniach wsi Plewki, na który z całej Polski, a także z Australii, Ameryki i państw Europy, zjechało się około tysiąc osób. Było to wielkie święto rodzinne, jakiego nigdy dotąd Ród Orzełowskich nie przeżywał.

         Zbierając materiały do napisania pamiątkowej Księgi Rodu Jasińskich, dzieliłem się z kuzynami swoimi doznaniami z minionych zjazdów. Często zadawano mi pytanie, czy byłaby możliwość zrobić taki zjazd w Rodzie Jasińskich. Może trochę na wyrost, ale wszystkim odpowiadałem, że jeśli znajdę sprzymierzeńców do tej idei, na pewno będę chciał taki zjazd zorganizować. Byłoby to spotkanie nie tylko dla odgałęzienia opisanego w Księdze, lecz dla wszystkich Jasińskich mieszkających i wywodzących się z Jasionki. W dniu dzisiejszym zrealizowały się moje zamierzenia, za co Bogu dziękuję.

         Ród Jasińskich, do którego przynależę poprzez mamę Mariannę-Janinę jest mi bardzo bliski. Moje emocjonalne związki z tym rodem zaczęły się w dzieciństwie, kiedy to do naszego rodzinnego domu w Plewkach przyjeżdżała z Jasionki babcia Leokadia-Helena Jasińska, czyli matka mojej mamy. Ale to nie mama wprowadzała mnie emocjonalnie w historię Rodu Jasińskich. Uwikłana ona była w tysiącu obowiązkach, wynikających z prowadzenia domu, gospodarstwa i wychowywania dziewięciorga dzieci, więc nie miała czasu, a może i wewnętrznej potrzeby opowiadania szerzej o swoim rodzie. Najwięcej o Rodzie Jasińskich dowiedziałem się od swego ojca - Franciszka, który czerpał wiadomości od swego teścia - Feliksa Jasińskiego. Mój tata, będąc bardzo zakochany w swojej żonie, miał też ogromny sentyment do jej ojca. Ten sentyment pojawił się już wcześniej, gdy tata śpiewał w chórze parafialnym w Zbuczynie, a chórem tym dyrygował wówczas ojciec mojej mamy - Feliks Jasiński, późniejszy teść mego taty. Szczególnie ten fakt sprawił, że tata uważał go za wielki autorytet. Później dostrzegł u niego jeszcze wiele innych wartościowych cech, takich jak; wielki kunszt ciesielski, mądrość życiową, którą tata dostrzegał przy obcowaniu z nim. Takim sposobem mój ojciec chłonął wszystkie wiadomości o tym rodzie i przy każdej nadarzającej się okazji, przekazywał swoim dzieciom.

         Choć nazwisko noszę po ojcu, z Rodem Jasińskich mam nie mniejszą łączność duchową niż z Orzełowskimi. W moich żyłach niezaprzeczalnie płynie także krew mamy, ale emocjonalne więzi przenikały do mnie poprzez obcowanie z członkami tego rodu. To wszystko sprawiło, że gdzieś głęboko w mojej świadomości tliła się myśl, aby z tych wszystkich zapisanych i zasłyszanych wiadomości o Rodzie Jasińskich zrobić pożytek i ocalić je od zapomnienia. Ciągle jednak nie miałem śmiałości do tego przyznać się, że mogłaby powstać z tego Księga Rodu Jasińskich. Zachęcony ogromnie przez ojca, zabrałem się najpierw do opisania Rodu Orze(y)łowskich. Gdy po trzech latach uporałem się z tym, odkryłem w sobie, że o rodzie mamy nie zapomniałem. Przy każdej nadarzającej się okazji powiększałem swoje archiwum o zebrane okruchy historii Rodu Jasińskich. Po około trzech latach benedyktyńskiej pracy, te okruchy 250-letniej historii zostały pieczołowicie ułożone w Księdze Rodu Jasińskich, która w większości znalazła się już w waszych domach.

Ród nasz, jak stare potężne drzewo, mocno zapuścił swe korzenie na Podlaskiej Ziemi. Oparł się burzom dziejowym, wojnom i zarazom. Jasionka, rodowa wieś Jasińskich założona została prawdopodobnie przez ostatnich władców piastowskich, a więc liczy już ponad 600 lat. Kurz czasu, przez wieki pokrywał więzy pokrewieństwa i Jasińscy mieszkający dzisiaj w Jasionce nie wiedzą, w którym pokoleniu ich korzenie się schodzą. Jestem bardzo szczęśliwy, że to odgałęzienie rodu, wywodzące się od Jakuba, udało mi się ogarnąć genealogicznie i historycznie opisać.

Przygotowania do zjazdu rozpoczęliśmy z półtorarocznym wyprzedzeniem. Przede wszystkim zadaliśmy sobie pytanie, w którym miejscu w Jasionce, mógłby odbyć się taki zjazd. Początkowo mieliśmy się spotkać na siedlisku Kazimiery Dziewulak, która jest blisko spokrewniona z gałęzią rodu Jasińskich poprzez swoją babcię po ojcu. To gospodarstwo obecnie jest w posiadaniu Edwarda i Ani Jasińskich. Kiedy okazało się, że na nasze zaproszenie na zjazd odpowiedziało pozytywnie ponad tysiąc osób, stało się jasne, że dla tak dużej grupy ludzi, musimy poszukać większego terenu. Na siedlisku cioci Kazi, przy kapliczce, posadowiliśmy tylko pamiątkowy kamień.

Aby doprowadzić to dzieło zjazdowe do finału, musieliśmy ponieść ogromny wysiłek, zarówno w sferze fizycznej, psychicznej jak i materialnej. Wszystkim moim Kuzynom-sprzymierzeńcom, którzy wspierali mnie w wydaniu Księgi, jak i w przygotowaniu Zjazdu, składam dzisiaj publicznie hołd i najserdeczniejsze podziękowania. Dziękuję Wam za to, że społecznie wykonaliście tak ogromną pracę.

Przyznam się tu przed wami, że były chwile bardzo trudne i myślałem, że zostanę pochłonięty przez nieustannie piętrzące się trudności. Zacząłem mówić do siebie, że porwałem się z motyką na słońce. Z Bożą pomocą i otuchą swoich najbliższych, szczęśliwie dobrnęliśmy do dnia spotkania. Wierzę, że nasza praca i trud poświęcony tej rodzinnej idei, zaowocuje kiedyś.

Serce mi się raduje widząc was tak licznie zgromadzonych. Z rejestru wynika, że spotkało się nas tutaj ponad 1000 osób. Niektórzy z was, aby tu przybyć, musieli przemierzyć tysiące kilometrów, przepłynąć oceany, lub przelecieć nad nimi samolotem. Zaś niektórzy, mimo bliskości zamieszkania, nie znaleźli w sobie takiej potrzeby, aby tu być razem z nami.
Do wszystkiego potrzebna jest najpierw świadomość, o którą człowiekowi jest zawsze najtrudniej. Wielu z nas widzi się po raz pierwszy, niektórzy zaś spotkali tu swoich znajomych i sąsiadów, nie wiedząc wcześniej, iż łączą ich więzy krwi, że są kuzynami.

Pamiątkowa Księga Rodu Jasińskich, która znalazła się, lub znajdzie w waszych domach, służyć ma nie tylko wam. Szanujcie ją, bowiem korzystać z niej będą pokolenia. Jestem o tym głęboko przekonany, że będzie ona skarbnicą wiedzy o naszej genealogii, o naszej rodzinnej historii. Zawarte w niej informacje znalazłem w archiwach, część przekazali mi moi Rodzice, a także wielu Seniorów naszego rodu, rozrzuconych po kraju, do których udało mi się dotrzeć. Niestety, niektórzy z nich nie doczekali wydania Księgi, i tego Zjazdu. Wśród seniorów, których Bóg powołał do siebie z tego ziemskiego świata, są także moi Rodzice, którym tak wiele zawdzięczam. Tej Księgi nie da się czytać tak zwyczajnie, jak czyta się powieść. Trzeba powoli analizować zawartą w niej treść, by móc rozeznać się w tym Rodzie i swobodnie wspinać się po konarach i gałęziach drzewa genealogicznego.

Nie da się zaprzeczyć, Jasińscy z Jasionki to potężne drzewo rodzinne. Z jego pnia wyrosło odgałęzienie Jakubowe, którego 250-letnią historię opisałem w Księdze. Pozostałych pięć odgałęzień tego drzewa, ma z nim wspólne korzenie, o czym jestem głęboko przekonany. Aby to udowodnić, trzeba by zajrzeć do archiwalnych ksiąg pisanych wcześniej niż 250 lat temu. Może w Rodzie Jasińskich znajdzie się kiedyś osoba, która podejmie się takiego trudu. Znać jednak musi łacinę, bo w takim języku wtedy akta spisywano.

 Ja Bogu dziękuję, że dozwolił mi na początek odtworzyć historię Jasińskich w odgałęzieniu Jakubowym. Że było to potrzebne, tego wymownym potwierdzeniem jest dzisiejszy zjazd. Bez tych działań, nie wiedzielibyśmy, iż tworzymy jedną, wielką rodzinę. Co niektórzy już mówili, że w Jasionce żyją różni Jasińscy, nie spokrewnieni ze sobą. Aby to wyjaśnić, trzeba było dotrzeć do archiwów i seniorów. Mam wielką satysfakcję, że dzięki mojemu wysiłkowi i mrówczej pracy, upamiętniłem i ocaliłem od zapomnienia historię życia moich przodków, zarówno ze strony ojca jak i ze strony mamy, tym samym oddając im należny hołd.

Wszystkich was, zacni krewni, serdecznie pozdrawiam i bardzo proszę, abyście nigdy nie zapominali, że każde drzewo uschnie, jeśli jego korzenie nie będą sięgały do źródła wody. Także i nasze rodzinne drzewo genealogiczne uschnie, jeśli nie będziemy go zasilać bratnimi uczuciami. Wielka tu rola przypada rodzicom i dziadkom. To od nich dzieci dowiadują się, gdzie tkwią ich korzenie. Szanujmy i pielęgnujmy ten skarb, jakim jest rodzina, bo najboleśniej odczuwa jej brak ten, kto ją utracił.

Zacytuję tu słowa piosenki, którą przed chwilą nasz Chór Rodowy przywitał gości zjazdowych: „Może nasze dzieci za naszym przykładem, pójdą za lat kilka swoich ojców śladem. By nasze spotkanie nie było ostatnim, lecz dobrym początkiem tej miłości bratniej”. Oby Bóg wspomagał w tym dziele nasze dzieci, bo idea, której służymy, idea integracji rodziny, jest piękna i ze wszech miar należy ją pielęgnować.

Życzę wam zacni Krewni, głębokich przeżyć duchowych na tym zjeździe, abyście po powrocie do swoich domów mogli powiedzieć, że czas poświęcony zjazdowi nie był stracony. Wszystkich członków naszego rodu, zamieszkujących tutaj i w okolicy upraszam, abyście poczuli się gospodarzami i przygarnęli pod dach rodzinny dalszych kuzynów, którzy nie mają tu swoich najbliższych, a na zjazd przybyli. Ich rodzice lub dziadkowie urodzili się tutaj, lecz później z tego terenu wyemigrowali, a ich potomstwo mieszka obecnie w różnych zakątkach Polski i świata. Szczególnie dzisiaj warto przytoczyć tu, nasze staropolskie powiedzenie, które mówi: „Gość w dom – Bóg w dom”. Bądźcie zdrowi.

 

Autor Księgi i organizator Zjazdu

- Stanisław Orzełowski

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

24/12/2015 10:45
Spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszystkiego co dobre w nowym roku 2016 Wink

23/12/2014 07:43
Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności w nowym roku 2015 Smile

11/11/2014 01:56
Powstała nowa Księga Stanisława Orzełowskiego SPOJRZENIE WSTECZ - POLECAMY

16/04/2014 16:50
Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych Smile

31/03/2013 17:03
Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych (w tym roku wyjątkowo śnieżnych) spędzonych w rodzinnej i przyjaznej atmosferze Smile

15/07/2012 21:54
Zachęcam do przeczytania listu Stanisława Orzełowskiego z okazji 5 rocznicy Zjazdu Rodu Jasińskich

08/04/2012 07:18
Wesołych Świąt Wielkanocnych Smile

22/01/2012 00:40
Zapraszam do zapoznawania się z linkami zamieszczonymi na stronie w zakładce Linki i na profilach społecznościowych.

22/01/2012 00:36
https://www.faceb.
..m/Jasinscy
-zapraszam do kliknięcia "Lubię to!" i udziału na stronie będącej pochodną Jasinscy.org.pl na portalu Facebook.com

22/01/2012 00:36
https://twitter.c.
..
Obserwuj profil Jasinscy na twitter.com Wink