Skarb po kądzieli
Dodane przez andrzejjasinski dnia Lipiec 15 2007 17:54:42

Skarb po kądzieli

 

O Stanisławie Orzełowskim z Siedlec głośno zrobiło się w 2002 r. Finalizował wtedy pisanie historii swojego rodu. Gdy zakończył prace, wydał ją jako niemal 700-stronicową księgę i zorganizował I Zjazd Rodu Orze(y)łowskich. Na błonia wsi Plewki koło Zbuczyna zjechało wtedy około 1000 kuzynów z całego świata, a gazety opisywały, jak miejscowi zastanawiali się, czy to przypadkiem nie wesele perskiego szacha. Ale wcale nie od Orzełowskich się zaczęło...

Z mamy Jasiński
Tego „dużego” zjazdu krewnych po mieczu nie byłoby bez „małego” z 1993 r. Ale do niego ośmieliło pana Stanisława to, że rok wcześniej zgromadził w Jasionce 100 członków familii Jasińskich, czyli rodziny po kądzieli. Potem powtórzył to jeszcze w 2000 r. Teraz poczuł się wreszcie gotowy do zorganizowania I Zjazdu Rodu Jasińskich Herbu Topór. Wszystko dlatego, że napisał „Historię Rodu Jasińskich 1750 - 2005”.

Praca nad nią trwała 2,5 roku. Gdy pytam, skąd pan Orzełowski wziął siłę, by jeszcze raz brać się za tak potężne przedsięwzięcie, mówi: - Skoro poradziłem sobie z rodem ojca, uznałem, że Jasińscy nie są gorsi. A poza tym chciałem im pokazać to, czego doświadczyli już Orzełowscy: że rodzina to skarb - dodaje. - Kiedy rok temu zmarła Marianna z Jasińskich, czyli moja mama, na pogrzeb przyszło setki osób, a na herbatkę z rodziną pozostało 160 osób. Ale by spotykali się nie tylko przy smutnych okazjach, trzeba było wszystkich znaleźć i chcieć przy tym pracować. Może, dlatego tak jestem zmotywowany, że mam liczną rodzinę - odpowiada wreszcie na pytanie.

Ale nie poszło mu tak łatwo. Gdy 5 lat temu rekonstruując historię rodu objeżdżał wsie regionu, dalsi i bliżsi krewni, rozpoznawszy w nim syna Franciszka, chętnie z nim rozmawiali. - Teraz rodzina mamy pytała: „Co ty masz wspólnego z Jasińskimi? Przecież jesteś z Orzełowskich” - relacjonuje. - Musiałem ich więc do siebie przekonać, choćby podpisując się: „Stanisław Orzełowski z mamy Jasiński”. I chyba się udało.

Inni ludzie, inne przeżycia
Nim jednak zaczniemy rozmawiać o zjeździe, pan Stanisław opowiada o podobieństwach oraz różnicach między genealogiami Jasińskich i Orzełowskich. - Rody są porównywalne i mieszkają niedaleko od siebie. Tyle że protoplasta Orzełowskich przybył na ten teren około 250 lat temu, a Jasińscy w Jasionce mieszkają od ostatnich Piastów. Dlatego przy pierwszej „Historii rodu” miałem łatwiejsze zadanie. To było 7 pokoleń, więc dobrze się znali. Natomiast w Jasionce jeden Jasiński nie ma zielonego pojęcia, w którym miejscu jego korzenie łączą się z korzeniami drugiego Jasińskiego. W tej wiosce jest 6 żyjących odgałęzień rodu. Trudno mi było je ogarnąć, tym bardziej że dokumenty sięgają w najlepszym przypadku XV w. Ale że nie byłem w stanie przebić się przez łacinę, postanowiłem zacząć od Jakuba, który urodził się w 1749 r.
- Miesiącami siedziałem w archiwach i rozrysowywałem drzewo genealogiczne - przypomina sobie S. Orzełowski. - To bardzo trudna robota. Bez wewnętrznego zacięcia i... lupy nie ma co zaczynać. Odszukanie koligacji i łączenie ze sobą poszczególnych członków rodu to mnóstwo roboty. Szczęśliwie się składa, że siedleckie Archiwum Państwowe jest bardzo bogate, a akta są w dobrym stanie. Zbadałem też archiwa wszystkich okolicznych parafii: Trzebieszowa, Wiśniewa, Krzeska, Zbuczyna, Zębrów i Radzikowa. A potem było docieranie do żyjących, czyli jeżdżenie po okolicy i całej Polsce oraz setki listów - dodaje. - Oczywiście „centrala” tego wszystkiego była u mnie w domu. Na szczęście rodzina się podporządkowała. Ale żeby odnieść ten sukces, musiałem pozyskać dzieci i żonę. Choć, tak jak kiedyś moja mama, bała się tak dużego wyzwania, ale asystowała mi i pomagała od początku do końca.

Ten „sukces” pana Stanisława to 899 stron, zawierających tablice genealogiczne ze wstępem historycznym, historię powiatu siedleckiego i parafii Zbuczyn, rozdział o tradycjach oraz obyczajach i wreszcie „instrukcję obsługi” historii rodu. – W Księdze ocalono od zapomnienia około 670 rodzinnych fotografii, jest ona lepiej dopracowana i bardziej szczegółowa od poprzedniej. Jeśli chodzi o budowę, jest taka sama. A czym się różni? Tym, że inni ludzie, inne przeżycia, inna miejscowość - podsumowuje autor.

W stodole cioci
Skoro jest historia rodu, musi być zjazd. - Zaproszenia są już wszędzie rozesłane. To jest ponad 1 tys. adresatów, nawet w Ameryce i Szwecji - oblicza Stanisław Orzelowski. Równy tysiąc wynosi również nakład książki. - „Historię rodu Orzełowskich” wydrukowano w 580 egzemplarzach, dla tych, którzy dokonali przedpłaty. U Jasińskich początkowo chcieliśmy zrobić tak samo, ale dzięki Władysławowi Grochowskiemu, członkowi rodu Jasińskich przez mamę, część nakładu będzie czekać na spóźnialskich.

Zjazd to już jednak dzieło zbiorowe. 30 października 2005 r. powstała Grupa Inicjatywna, powołana dla wydania „Księgi rodu” i przeprowadzenia Zjazdu Rodu Jasińskich. Na jej czele stanął Dariusz Jasiński ze Zbuczyna. - To syn brata mojej mamy - wyjaśnia pan Stanisław. - Wśród liderów Grupy jest jeszcze Małgorzata Zdanowska z Chromnej, wnuczka siostry mojej mamy. Ja tu jestem jako trzeci w kolejności. Kronikarzem i dokumentalistą tego rodzinnego przedsięwziecia jest nasz kuzyn Marian Czerski. Pomaga nam jeszcze 19 osób. Razem koordynujemy przygotowania, a jest ich sporo - kończy.

Bo i program zaplanowanego 21 lipca na zjazdu w Jasionce zapowiada się bogato. Kto pamięta spotkanie w Plewkach, wie, że zacznie się od wydawania identyfikatorów. Potem nastąpi część oficjalna - z Mszą polową (podczas której homilię wygłosi ks. Michał Rozwadowski, proboszcz parafii NMP Wspomożycielki Wiernych w Borkach koło Radzynia Podlaskiego) i występem Chóru Rodu Jasińskich pod batutą Barbary Jasińskiej-Sroki i Zbigniewa Orzełowskiego. Po nim członkowie rodu zaprezentują na specjalnie przygotowanej scenie obrazki i wiersze. Następnie odbędzie się część historyczna: przemarsz przez wieś, zapalenie zniczy na stopniach tutejszej kapliczki, odsłonięcie kamienia upamiętniającego zjazd oraz posadzenie pamiątkowego dębu przez Edwarda i Anię Jasińskich – gospodarzy miejsca zjazdowego. Nie zabraknie też spotkań rodzinnych, „Izby Pamięci”, a nawet... zabawy tanecznej - jak piszą organizatorzy: „w stodole cioci Kazimiery Dziewulak, ewentualnie w świetlicy wiejskiej”.

Czy można więc nie wierzyć panu Stanisławowi? Rodzina to skarb, a rodzina Jasińskich na pewno!

 

Autor: Bartosz Szumowski

Źródło: http://www.echo.siedlce.net/?p=16&j=2&id=3570